Love forever? I don't know..
czwartek, 30 maja 2013
Bo historia jakoś się musi zaczynać ..
Biwak, akurat wtedy wybraliśmy się do Bęsi, a może jednak zaczynam w złym momencie? przyspieszmy o jakieś trzy miesiące. Chodzi mi dokładnie o dzień rozpoczęcia roku szkolnego. Zaczynała się druga klasa. Siedziałam z Nikolą na trybunach jakgdyby nigdy nic. Obok nas była Kundzia, Damian, Bocian i Remi. nudna paplanina dyrektora i dyrektorki. W tym roku zaczynało być inaczej. zmieniła nam się wychowawczyni. Elak. Pani Elak została naszym nowym wychowawcą. Nie no lol. tyle powiem. skierowaliśmy się do naszej nowej klasy. Na górze. nie no jeszcze wyżej prosimy, na dach. Nienawidziłam schodów w naszej gimbazie. Durna paplanina nowej wychowawczyni. bla bla bla. .. plan lekcji i czekanie na autobus. Tak w ogóle to się dowiedziałam, że Nikola zaczęła pisać z Damianem. To stąd jego obecność koło nas. Wsiadłyśmy do autobusu i pojechałyśmy do domu.
Prolog
Moja, a raczej nasza historia zaczęła się wtedy gdy.. Gdy wszystko się zaczeło. Jeden biwak. Z Nikolą trzymałam się, a raczej zaczynałam trzymać się dośc niedawno. Kilka tygodni? Możliwe. On, Damian. Znałam go niby z przedszkola, ale nigdy za dobrze. Był dla mnie kimś kto nie chciał iść od mamy. Maminsynek jednym słowem. Dzięki nim zaczęłam.. Zrozumiałam co to przyjaźń. Zrozumiałam, że nie wart się poddawać tylko brnąć dalej. Może to jest nieistotne, ale była tez osoba czwarta. Bocian, Bażant, jak kto woli. Albo po prostu, Bartek. Może koniec naszej historii dobiegł końca, ale to nie znaczy, że nie zostanie napisana kontynuacja. A tę historię postaram wam się po krótce streścić.
Piszę to cuś na prośbę pewnej pani. Kotecku, tak to dla Ciebie. Postaram się tego nie spieprzyć!
Piszę to cuś na prośbę pewnej pani. Kotecku, tak to dla Ciebie. Postaram się tego nie spieprzyć!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)